Zbliżamy się do roku pana działalności w Ministerstwie
Infrastruktury w Departamencie do spraw Gospodarki Morskiej i Żeglugi
Śródlądowej. To był bardzo intensywny czas, zapadło wiele decyzji. Jakie
były te najważniejsze decyzje, które musiał pan podjąć w tym roku, i
które miały największy wpływ na gospodarkę morską Polski?
Rzeczywiście
ten rok był bardzo intensywny i dotyczył realizacji różnego rodzaju
przedsięwzięć. Po pierwsze odblokowaliśmy środki z Krajowego Planu
Odbudowy, dzięki czemu rozpoczęły się już inwestycje związane z portami i
inwestycjami służącymi branży offshore. Komisja Europejska zatwierdziła
pomoc publiczną w wysokości 900 mln zł na budowę terminala
instalacyjnego w Gdańsku. Podpisane zostały już umowy, wydano pozwolenie
na budowę, wszystko ruszyło do przodu. Co więcej, realizujemy działania
związane z modernizacją infrastruktury w portach, które mają być
portami serwisowymi: Ustka, Łeba i Darłowo. Tam już ogłoszono przetargi
chociażby na remonty falochronów. W Darłowie w końcu wyremontowany
zostanie ponad stuletni falochron. Drugi obszar to sprawy inwestycyjne.
W
każdym z kluczowych dla gospodarki narodowej portów podjęto i
podjęliśmy bardzo ważne decyzje. Zacznę od zachodu. Port w Świnoujściu –
tutaj podjęto już szereg działań, podpisaliśmy kilka umów, które są
jednym z elementów realizacji portu kontenerowego w Świnoujściu.
Przejęliśmy ten projekt z ponad rocznym opóźnieniem, dlatego że przed
wyborami w 2023 roku, kiedy poprzedni rząd przyjmował tę uchwałę, ona
już jako harmonogram była opóźniona o ponad rok. Nadrabiamy te straty.
Podpisaliśmy już kilka najistotniejszych umów. Dwa tygodnie temu m.in.
podpisana została umowa na wywiad ferromagnetyczny, czyli badanie dna
morskiego tam, gdzie będzie realizowany 70-kilometrowy tor wodny.
Wartość tej umowy to 13 mln zł. Robi to Urząd Morski. Jeśli chodzi o
port, to już są podpisane umowy m.in. na badania związane z basenem
portowym, infrastrukturą, czy miejscem, gdzie będzie budowana
infrastruktura drogowa i kolejowa.
Przenosimy się teraz do portów
trójmiejskich. W Gdańsku podjęliśmy decyzję o tym, że powstanie tam największy terminal zbożowy w stu procentach w polskich rękach, który zrealizuje spółka Port Gdański Eksploatacja należąca do Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. Prawda jest taka, że przez 8 lat mówiono o tym,
że powinien zostać stworzony terminal produktów agro, później port
zbożowy. Nic z tego nie wyszło. My w pierwszym roku podjęliśmy konkretne
decyzje i chcielibyśmy, aby na przełomie 2026-2027 ten terminal
osiągnął zdolność przeładunkową 2 milionów ton zboża rocznie, co sprawi,
że będzie to największy terminal produktów agro w porcie w Gdańsku. Ale
w Gdańsku wydarzyły się też inne ważne rzeczy. Oczywiście wspomniany
terminal instalacyjny dla morskich farm wiatrowych, ale też rozpoczęcie
rozbudowy Baltic Hub, czyli kolejny krok konkretny w rozbudowie
największego portu kontenerowego w Polsce.
W Gdyni kilka miesięcy
temu podpisaliśmy umowę na budowę falochronu dla portu zewnętrznego.
Jest to również bardzo ważne przedsięwzięcie. Prowadzimy prace, które
mają w przyszłym roku wskazać konkretne rozwiązania, które przyspieszą
budowę Drogi Czerwonej.
Oprócz tego nadzorujemy dwie stocznie:
Stocznię Szczecińską Wulkan i Morską Stocznię Remontową Gryfia. Zacząłem
swoje urzędowanie od rozpoczęcia bardzo szczegółowych audytów.
Natrafiliśmy na bardzo niemiłe niespodzianki. Poprzednicy zostawili nam
kontrakty z rentownością minus 80%. Straty na tych kontraktach wynoszą
po 100 milionów złotych. Miała być budowa wielkiego doku, który miał być
ukończony w 2022 roku. Nic z tego się nie udało. Poprzednicy zostawili
wielkie straty i rozgrzebane budowy, a my tak to układamy na nowo, aby
stocznia Gryfia otrzymała nowy dok, a stocznia Wulkan wyszła na prostą.
Jesteśmy na dobrej drodze. Mogę powiedzieć, że pracujemy nad
dokapitalizowaniem Funduszu Rozwoju Spółek, który właśnie nadzoruje te
przedsięwzięcia, po to, by wyposażyć je w kolejne działania
proinwestycyjne dla tych dwóch stoczni. Skończymy ten dok.
Są
oczywiście jeszcze działania Urzędów Morskich. Tutaj mogę powiedzieć, że
doszliśmy do porozumienia na przykład z samorządem Elbląga. Nie
szantażowaliśmy ich, tak jak nasi poprzednicy, że ostatni kilometr toru
podejściowego do portu w Elblągu zostanie pogłębiony, ale tylko wtedy,
kiedy miasto odda port państwu. Koniec z tym szantażem. Doszliśmy do
porozumienia. Ostatni kilometr toru podejściowego został wpisany jako
infrastruktura dostępowa do portu. Prowadzimy działania, które mają
zrealizować dużo istotniejszy zakres niż planowano pierwotnie, dlatego
że chcemy, aby szerokość w dnie tego toru podejściowego wynosiła 36
metrów, po to, aby mogły bez asysty holowników wpływać tam 100-metrowe
statki. To będzie kolejny etap naszych prac, który planujemy zakończyć w
roku 2027. Można więc powiedzieć, że tych działań było wiele i w każdym
zakresie coś ważnego się wydarzyło.
Bardzo ważny temat to
rola portów w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, która w ostatnich
latach znacznie wzrosła. Kluczowe znaczenie dla całego regionu ma
terminal LNG w Świnoujściu, który w tej chwili jest już po rozbudowie,
ale mamy też konkretne działania, jeśli chodzi o budowę terminalu FSRU w
Gdańsku. Mamy również rozbudowę o kolejne stanowisko przeładunkowe
Naftoportu. Jak pan ocenia rolę polskich portów i te inwestycje w
zakresie bezpieczeństwa energetycznego i gospodarczego państwa?
Polskie
porty są filarem naszego bezpieczeństwa, zarówno tego ekonomicznego,
energetycznego, ale też militarnego. I rzeczywiście w każdym z tych
portów realizowane są istotne inwestycje, które nasze bezpieczeństwo
energetyczne wzmacniają. Patrząc na Świnoujście – tak, na ukończeniu
jest rozbudowa gazoportu, Gaz-System jest na etapie odbioru wszystkich
prac, więc zdolność przeładunkowa portu w Świnoujściu zdecydowanie się
zwiększy. Już teraz zaspokaja on prawie 40% tego, co zużywają
gospodarstwa domowe, więc ten potencjał zostanie jeszcze zwiększony.
Co
istotne również, dwa tygodnie temu zostało oddane do użytku nowe
stanowisko w terminalu. Tym stanowiskiem możemy nie tylko wprowadzać gaz
do naszego systemu, ale także możemy go przekazywać czy eksportować
dalej do innych krajów europejskich, co wzmacnia nasze bezpieczeństwo,
ale też naszych sąsiadów i całe bezpieczeństwo unijne. To konkretne
działania, które przez ostatnie miesiące przynoszą wymierne efekty.
Patrząc
dalej na wschód, mówiąc chociażby o terminalu FSRU, to na początku
przyszłego roku planujemy już podpisanie umowy na budowę tej
infrastruktury portowej, czyli mówiąc wprost – falochronu, który będzie
ten terminal osłaniał. Wartość tej inwestycji to około 800 mln zł.
Planowana jest również rozbudowa Naftoportu o kolejne stanowisko do
przeładunku ropy naftowej. Te działania, które również będą realizowane w
2025 roku, to wspólna inwestycja Naftoportu oraz Zarządu Morskiego
Portu Gdańsk.
Działania związane z bezpieczeństwem energetycznym
są bardzo dobrze widoczne w polskich portach, są też filarem naszej
transformacji energetycznej. Ale to nie wszystko, bo porty czy
gospodarka morska odgrywają również bardzo istotną rolę przy budowie
pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Podpisaliśmy umowy na budowę
prawie kilometrowego pirsu, do którego będą przypływać największe
gabaryty, największe konstrukcje do pierwszej w Polsce elektrowni
jądrowej. Będą transportowane drogą morską i przez ten pirs prosto na
plac budowy elektrowni. To również duże przedsięwzięcie – kilometr w
stronę morza od lądu, 5 metrów w górę od tafli wody. To bardzo istotna
inwestycja realizowana przez Urząd Morski w Gdyni.
Skoro
rozmawiamy o portach, warto podsumować przeładunki. Wiemy, że mieliśmy
do czynienia z agresją Rosji na Ukrainę i konsekwencjami tego, jeśli
chodzi o sankcje, import surowców. Mieliśmy duży pik w przeładunkach
związanych z energetyką – węgla i innych surowców energetycznych, ropy
naftowej, ale też zboża. Lata 2022-23 były szczególne. Zarządy
wszystkich największych portów notowały rekordy przeładunków. Jak pan
ocenia wyniki polskich portów w tym roku?
Sytuacja związana z przeładunkami w największych polskich portach jest stabilna. Wyniki
finansowe polskich portów są wyższe średnio o 20% w każdym z nich. Jeśli
popatrzymy teraz z kolei na przeładunki, to nie ma tak dużych
przeładunków węgla, który został sprowadzony w poprzednich dwóch latach i
po prostu zalega. To trzeba powiedzieć jasno: zalega. W 2024 roku
przeładowaliśmy blisko 8 milionów ton węgla mniej, bo nie jest on już w
takich ilościach do Polski sprowadzany. Można więc powiedzieć, że
gdybyśmy tę anomalię, którą zafundował nam poprzedni rząd, zostawili z
boku i porównali pozostałe grupy ładunkowe, to te trzy największe
polskie porty przeładowały ponad milion ton więcej niż w 2023 roku.
Sporo
jest też inwestycji infrastrukturalnych okołoportowych, niezwiązanych
bezpośrednio z portami: to infrastruktura drogowa i kolejowa. Warto
podkreślić, że zmienia się cały układ transportowy Polski. Następuje
polepszenie dostępu od strony lądu do portów i aglomeracji, które są ich
naturalnym otoczeniem. Jednym z wyzwań jest z pewnością Droga Czerwona,
która od lat jest inwestycją zapowiadaną, a jednocześnie wszyscy
uważają, że jest to inwestycja pilna, która już powinna zostać
uruchomiona.
Pełna zgoda. Jeżeli myślimy o rozwoju portu w
Gdyni to nie może się on odbyć bez realizacji bardzo ważnej inwestycji,
jaką jest Droga Czerwona. Ona została pierwotnie przygotowana w
realizacji w trzech etapach i nie ukrywam, że wszystkie decyzje związane
z pozwoleniami środowiskowymi i dokumentacją projektową to są
działania, które zajmują trochę czasu. Musimy przyspieszyć ten proces. W
Ministerstwie Infrastruktury prowadzimy zintensyfikowane prace aby
zrealizować tę inwestycję nie w etapach, a całościowo. Myślę, że w
pierwszym kwartale 2025 roku przedstawimy konkretne rozwiązania w tej
sprawie, bo wiemy, że ten czas po prostu upływa i nie można długo
czekać. Dołożymy wszelkich starań, aby jak najszybciej rozpocząć proces
budowy tej drogi.
Zgadzam się z tym, że porty nie mogą
funkcjonować bez dobrego dostępu transportowego od strony lądu. Mam na
myśli zarówno drogi, jak i infrastrukturę kolejową. W tym zakresie
również realizujemy działania, które wzmacniają ten potencjał.
Zaczynając znowu od strony zachodniej: mówi się oczywiście o budowie
infrastruktury, która będzie służyć ładunkom, które przypłyną do
terminala kontenerowego w Świnoujściu. W najbliższych dwóch latach
planujemy z Krajowego Planu Odbudowy przeznaczyć ponad 200 mln zł na
likwidację wąskich gardeł na tzw. Nadodrzance, czyli linii kolejowej C-E
59. Druga informacja jest taka, że PKP PLK już wybrała wariant
inwestycyjny remontu linii pomiędzy Szczecinem a Świnoujściem, a
przecież te kontenery też będą przybywać drogą kolejową. Poza tym myślę,
że w pierwszym kwartale 2025 roku zostaną zakończone działania
inwestycyjne na drodze S3 w okolicach Troszyna, tam gdzie ta droga nie
jest skończona. Co więcej, po ostatniej wizycie premiera Donalda Tuska i
całego rządu i ich spotkaniu z rządem czeskim w Pradze, podjęto
decyzję, że Czesi będą budować swoją część S3, więc można powiedzieć, że
będziemy mieli autostradę na Skandynawię: do terminala promowego,
kontenerowego i naszego portu. Prowadzimy również działania w ramach
przygotowań do rozwoju infrastruktury kolejowej w porcie w Gdańsku. Wraz
z ministrem Malepszakiem jesteśmy w stałym kontakcie z zarządem portu.
Te działania muszą być skoordynowane w ministerstwie. Wydawałoby się, że
infrastruktura morska i kolejowa to coś zupełnie innego, ale nie. Porty
to miejsca, w których ta infrastruktura się ze sobą styka, one bez
siebie nie mogą po prostu funkcjonować.
Mamy też szereg
wydarzeń dotyczących nowych inwestorów w portach. Bardzo ciekawy jest
projekt polskiego konsorcjum firm, które będzie uruchamiać na wyspie
Ostrów Grabowski w Szczecinie terminal masowy z zapleczem produkcyjnym.
Będzie to cementownia, stąd bardzo duża część ładunku, który będzie
obsługiwany przez ten terminal, to będzie właśnie cement. Będzie to duży
wkład zupełnie nowego wolumenu dla portu Szczecin – dzięki tej
inwestycji mogą pojawić się nawet 2 mln ton dodatkowych ładunków. Oprócz
tego spółka pracownicza Bulk Cargo podjęła decyzję o pozyskaniu nowego
inwestora. Firma Rhenus Port Logistics, która była dotychczas
udziałowcem Bulk Cargo, dość mocno zwiększyła ilość udziałów i podejmuje
decyzje dotyczące kolejnych inwestycji w tym terminalu.
To
prawda. Inwestycje, które są realizowane na terenie polskich portów mają
również istotne znaczenie dla polskiej gospodarki. Przykład, o którym Pan powiedział, czyli nowa inwestycja w porcie w Szczecinie, gdzie
powstanie terminal cementowy, też jest niezwykle istotny. Potwierdzam,
zdolności przeładunkowe tego terminala mają wynieść 2 mln ton. Będzie to
terminal wyposażony w najnowocześniejsze urządzenia między innymi do
transportu, ładowania surowca bezpośrednio do wagonów kolejowych czy
ciężarówek. Jest to więc bardzo istotny krok w stronę rozwoju potencjału
portu i, co ważne, będzie to inwestycja realizowana również w 100%
przez firmę z polskim kapitałem, więc myślę, że te wszystkie opowieści
opozycji o tym, że firmy zagraniczne przejmują porty to tylko i
wyłącznie polityczna gra i kopanie po kostkach.
Jeśli chodzi o
sprawy związane z firmą Bulk Cargo to prawda, że grupa Rhenus jest
udziałowcem już od kilku lat i już za czasów poprzedniego rządu
posiadała około 45% udziałów. Ja osobiście dostałem pismo podpisane
przez 190 pracowników Bulk Cargo, przez przedstawicieli związków
zawodowych, którzy wręcz wspierają tę inwestycję, mówiąc, że spółka
potrzebuje dokapitalizowania po to, żeby zainwestować w park maszynowy, w
urządzenia do przeładunku. A inwestor deklaruje inwestycje na poziomie
200 mln zł w majątek, który przez ostatnich kilkanaście lat bardzo
podupadł na swojej jakości. Jestem przekonany, że rolą państwa jest
wspieranie rozwoju działalności gospodarczej. Przecież jeżeli ta firma
zwiększy swoje przeładunki i da miejsca pracy, to skorzystają na tym
zarówno lokalni mieszkańcy, jak i społeczność, jak i port, bo jeśli
będzie więcej przeładunków realizowanych w tym terminalu to opłaty,
które firma płaci do portu, będą większe. Więc myślę, że takie
opowiadanie przez niektórych polityków, żeby robić wszystko, żeby
prywatny biznes znacjonalizować, jest po prostu nieodpowiedzialne.
Jeśli
chodzi o sprawy związane z jakimikolwiek wątpliwościami co do jakiegoś
pogorszenia bezpieczeństwa to sprawdziliśmy to, skonsultowaliśmy z
każdymi służbami. Tam nie ma żadnych przesłanek, które mówiłyby o tym,
że jest jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa. Wręcz odwrotnie –
zrealizowanie tych inwestycji i zwiększenie dzięki temu przeładunków
wpłynie pozytywnie na sytuację całego portu w Szczecinie, dlatego, że
port będzie na tym po prostu zarabiał.
Ogłosiliśmy w Gdańsku
przetarg na terminal nazywany Deepwater. To ten, na którym rzekomo miał
powstać kiedyś terminal produktów rolno-spożywczych. Napisaliśmy ten
przetarg od nowa, port „wyprostował” ten teren, bo on był w bardzo
dziwny sposób okrojony. Oddaliśmy to w przetarg transparentny, równy dla
wszystkich. Ci, którzy będą mieli pomysł, jak zagospodarować jeden z
najważniejszych terminali w porcie Gdańsk i zaproponują za to
najkorzystniejszą dla portu i dla Skarbu Państwa cenę, będą mogli tam
zrobić to, co będą chcieli. Jeżeli miałby być to terminal produktów
agro, jest to możliwe. Jeżeli to będzie miała być inna funkcja, też jest
to możliwe. Kto da lepszą ofertę i będzie płacił portowi, czyli
Skarbowi Państwa, najlepszą cenę, ten będzie mógł tam to robić. I tak
powinny być prowadzone działania biznesowe w portach, bo naszą rolą jest
stworzenie warunków do prowadzenia działalności gospodarczej, a nie
wskazywanie palcem przez polityka, która firma co ma gdzie robić.
Wrócę
do przemysłu stoczniowego – nie rozmawialiśmy jeszcze na temat bardzo
ważnego projektu, czyli budowy polskich promów Ro-Pax w Gdańskiej
Stoczni Remontowa. Projekt nabrał tempa. Pierwszy prom jest już na
etapie prac wykończeniowych. Jak pan ocenia ten projekt zarówno pod
względem realizacji, jak i potencjału i wpływu na polskich armatorów?
Jeżeli
miałbym porównywać to do sytuacji na morzu, to muszę powiedzieć, że
jest duży sztorm, ale perspektywy są dobre. Kiedy rozpoczęto budowę
promów w Gdańsku byłem przekonany, że po szopce ze stępką już nic złego
nie może się wydarzyć. Ale jedną z pierwszych informacji jaką otrzymałem
przychodząc do ministerstwa było to, że stocznia od ponad 10 miesięcy
nie dostaje pieniędzy i projekt wisi na włosku, dlatego że jego
założenia były tak źle zaprogramowane, że tam się po prostu nic nie
spinało. Musieliśmy podjąć szereg działań ratujących ten projekt. On ma
niezwykle istotne znaczenie nie tylko dla stoczni, która buduje te
promy, ale dla całej gospodarki morskiej, dlatego że od realizacji tego
przedsięwzięcia, czyli wyposażenia naszych armatorów w nowe promy,
zależy przyszłość. W czasie, kiedy premier Morawiecki pukał młotkiem w
kawałek blachy, czyli w stępkę, zapowiadając budowę wielkiego promu,
konkurencja zaczęła już budowę swoich jednostek. Straciliśmy przez złe
decyzje 7 lat. Teraz konkurencja dla naszego Unity Line i PŻB, czyli
Polferries, jest bardzo agresywna. Nie dość, że liczba ładunków, czyli
ciężarówek, przewożonych na Bałtyku zmniejsza się, to jeszcze udział
polskich armatorów w tym torcie też maleje. Wygląda to mniej więcej w
ten sposób, że w czasie, kiedy rozpoczęto budowę tych promów, udział
naszych armatorów na zachodniej flance wynosił ponad 80%. Przez to, że
nasi poprzednicy zaniechali, czy po prostu źle przygotowali ten proces,
dzisiaj ten udział spadł poniżej 70%. Ja naprawdę mam poczucie, że mamy
misję ratunkową i musimy zrobić wszystko, by odzyskać pozycję
konkurencyjną, aby nasi armatorzy znów mieli dominującą pozycję na
Bałtyku. Przecież realizujemy działania, jak chociażby wspomniana droga
S3 – toczą się prace na terminalu promowym w Świnoujściu, zaraz Czesi
zbudują swoją część S3, budujemy tak naprawdę trasę na Skandynawię, a
mamy statki, które mają średnio ponad 25 lat.
Liczę na to, że ten
projekt będziemy w stanie zakończyć pozytywnie. Myślę, że 2025 rok,
szczególnie jego połowa, będzie dla projektu kluczowa. Są już
wprowadzane zmiany w całym biznesplanie, będziemy potrzebować
dodatkowego wsparcia. Kiedy ono się zadzieje, to wtedy będę mówił więcej
o szczegółach, ale jesteśmy na dobrej drodze, żeby ten projekt
uratować, choć nie jest to zadanie proste.